Świadome oddychanie: energia, emocje i wewnętrzny spokój

Świadome oddychanie: energia, emocje i wewnętrzny spokój

Oddychasz?

Pamiętam, że kiedy zadano mi to pytanie po raz pierwszy spojrzałam zaskoczona i nieufna: no jasne, że oddycham. Każdy oddycha…

…. I wtedy zdałam sobie sprawę, że moja klatka piersiowa prawie się nie unosi.

Od tej chwili zaczęłam zwracać uwagę na to jak oddycham i moje zdziwienie rosło.

Zauważyłam, jak często wstrzymuję oddech.

Zauważyłam też, że mój oddech jest bardzo płytki. Kiedy próbowałam oddychać głębiej, traciłam rytm, a przykurczone mięśnie klatki piersiowej bolały.

Musiałam nauczyć się oddychać na nowo: przez rozciąganie przykurczonych mięśni, przez ruch pogłębiający oddech, przez uwalnianie emocji, poprzez świadome oddychanie… Nauczenie się głębokiego oddychania wymagało pracy.

Oddychasz? − teraz sama zadaję to pytanie. Bo wstrzymywanie oddechu i płytki oddech to problem częstszy niż by się wydawało..

 

A jak jest u ciebie? Oddychasz?

 

Prawo do bycia osobą realizuje się od naszego pierwszego oddechu. Jak silnie odczuwamy to prawo widać po tym, jak dobrze oddychamy. Gdybyśmy wszyscy oddychali w sposób naturalny jak zwierzęta, poziom naszej energii byłby wysoki i rzadko cierpielibyśmy na chroniczne zmęczenie i depresję. Jednakże większość ludzi z kręgu naszej kultury oddycha płytko i ma skłonność do wstrzymywania oddechu. Co gorsza, nie są nawet świadomi faktu, że mają problemy z oddychaniem.

Alexander Lowen

Masz czasem wrażenie, że twoja energia jest na poziomie niższym niż przeciętny? Trudno ci ogarnąć codzienne sprawy, nie masz siły i naprawdę nie rozumiesz, jak to możliwe, że inni radzą sobie z tym wszystkim, a ty nie?

Płytki oddech może być z tym bardzo związany.

Aleksander Lowen pisze, że oddychanie naturalne, czyli sposób, w jaki oddycha dziecko lub zwierzę angażuje całe ciało. I naładowuje całe ciało energią. Tlen to potężna życiowa siła, która zdolna jest sprawić, że martwa substancja, taka jak drewno, rozgorzeje płomieniem. Podobną właściwość ma tlen w organizmach żywych.

Kiedy wypełniasz powietrzem tylko górną część płuc to tak, jakbyś żywił się dajmy na to, tylko słonymi paluszkami…

Wstrzymując oddech wstrzymujesz życie…

 

Jak to się stało?

 

Nasze ciała są połączone z planetą w stałej rytmicznej wymianie − materia i energia przepływają w obie strony między naszymi organizmami i tym, co określamy jako “środowisko”. Ktoś kiedyś obliczył, że średnio co siedem lat wszystkie atomy naszego ciała wymieniają się i są zastępowane przez inne, z zewnątrz.

Jon Kabat-Zinn

 

Nie ma nic bardziej naturalnego niż oddychanie. Jak to możliwe, że coś, co odbywa się automatycznie, coś do czego nie musimy nawet używać świadomości może się ”popsuć”?

Jak wiele wzorców i nawyków, które dzisiaj nam przeszkadzają, ten również powstał w dzieciństwie i na początku miał nas chronić.

A przed czym może chronić wstrzymywanie oddechu?

 

Oddychać głęboko znaczy też głęboko odczuwać.

 

W takim razie, gdy nie oddychamy głęboko… odczuwamy mniej. Ograniczenie oddechu jest najprostszym sposobem stłumienia wszystkich uczuć: złości, lęku, rozpaczy…

Na przykład: bardzo małe dzieci często radzą sobie w ten sposób ze stratą.

Kiedy kontakt z matką zostanie zbyt wcześnie utracony dziecko uzbraja się przed tym bólem wstrzymując oddech i napinając mięśnie klatki piersiowej. Jeśli sytuacja trwa dłużej, to mięśnie po jakimś czasie się kurczą i blokują naturalną, spontaniczną ekspresję (jeśli jesteś z pokolenia, kiedy matki karmiły dzieci piersią przez 3 miesiące, a potem musiały wrócić do pracy, to bardzo prawdopodobne, że ten problem dotyczy cię w mniejszym lub większym stopniu).

Praca z takimi blokadami wymaga uruchomienia tych starych, zablokowanych emocji (zajmuje się tym m.in. psychoterapia Gestalt).

 

Świadome oddychanie

 

Nasze oddychanie ma też tę zaletę, że dzięki niemu łatwiej utrzymywać świadomość w codziennym życiu. Póki żyjemy, zawsze oddychamy. (…) Wsłuchanie się w oddech sprowadza nas do tu i teraz. Natychmiast zakotwicza naszą świadomość w ciele, w podstawowym, rytmicznym, nieustającym procesie życia.

Jon Kabat-Zinn

Kiedy uwalniamy oddech nie tylko zwiększa się poziom naszej energii i zwiększamy dostęp do naszych emocji.

Oddech może nam też posłużyć jako narzędzie do zwiększania równowagi umysłu. Skupienie uwagi na oddechu to niezwykle skuteczny sposób odnajdywania w sobie ośrodka spokoju.

Szczególnie relaksujące i uspokajające ćwiczenie to skupienie uwagi na odczuciach w brzuchu.

Brzuch jest “środkiem ciężkości” ciała, położonym o wiele niżej niż głowa i odbywająca się w niej gonitwa myśli. Kiedy oddychamy świadomie skupiając się na brzuchu, uruchamiamy przeponę − oddech jest wtedy głębszy i łatwiej go kontrolować (wykorzystują to śpiewacy operowi, tancerze i mistrzowie sztuk walki…).

Żeby potrenować oddychanie brzuchem możesz wykonać następujące ćwiczenie:

  • Połóż się na plecach, zamknij oczy i połóż rękę się na brzuchu. Postaraj się jak najbardziej rozluźnić brzuch
  • Skup uwagę na dłoni i poczuj, jak się porusza wraz z wdechami i wydechami. Ruch nie powinien być gwałtowny ani wymuszony, nie musi być też bardzo duży
  • Możesz sobie wyobrazić, że w brzuchu masz balon, który przy każdym wdechu delikatnie się wypełnia, a przy każdym wydechu uchodzi z niego powietrze

 

świadome oddychanie

Oddychanie i mindfulness

 

Uczucia przychodzą i odchodzą jak chmury na niebie podczas wietrznej pogody. Świadomy oddech jest moją kotwicą.

Thich Nhat Hanh

Świadome oddychanie to podstawa medytacji opartej na uważności − zawieszamy wtedy wszelkie czynności, przyjmujemy specjalną postawę i przez jakiś czas świadomie wykonujemy wdechy i wydechy. Umysł skupia się wtedy i uspokaja, mniej reaguje zarówno na nasze własne myśli, jak i sygnały z zewnątrz.

Drugi sposób ćwiczenia z wykorzystaniem oddechu to skupianie na nim uwagi od czasu do czasu w ciągu dnia, gdziekolwiek jesteśmy i cokolwiek robimy: w kolejce do kasy, podczas drogi na przystanek autobusowy, przed wykonaniem ważnego telefonu. W ten sposób fizyczne odprężenie, emocjonalny spokój i przychodząca wraz z nimi jasność umysłu zostaje wpleciona w naszą codzienność.

Oddychanie może stać się dla ciebie potężnym narzędziem, którego możesz zacząć używać już dziś. Wystarczy o nim pamiętać…

 

 

Po co jemy? 9 nieoczywistych potrzeb, które zaspokajamy za pomocą jedzenia.

Po co jemy? 9 nieoczywistych potrzeb, które zaspokajamy za pomocą jedzenia.

Po co jemy?

 

Odpowiedź może wydawać się prosta:
Jemy po to, żeby dostarczyć ciału energii.

“Bierzemy jedzenie do ust, a ono, dzięki alchemii trawienia oddaje nam skumulowaną w nim energię życia, energię Wszechświata i przekształca się w nasze ciało.” (W. Eichelberger)

Piękne, prawda?
Mówi się na to: magia życia.

Gdybyśmy jedli tylko po to, żeby przekształcić energię Wszechświata w nasze ciało, jedzenie na pewno nie byłoby problemem.
A jednak tak wielu z nas tworzy z jedzeniem związek trudny i skomplikowany.

Nic dziwnego: zaspokajamy za pomocą jedzenia bardzo wiele innych potrzeb.

Dziś piszę o niektórych z nich.

 

CIAŁO

 

Nawet gdy jedzenia domaga się twoje ciało, nie jest jeszcze wcale pewne, że chodzi tu o głód fizyczny. Może tak naprawdę chodzi o…

 

3

 

1. Seks

 

Kiedyś przeczytałam zdanie, które zapadło mi w pamięć: ”Słodycze to seks starych ludzi”. Cóż, wielu z nas, i to całkiem nie starych, również ma w życiu momenty, kiedy słodycze stają się bardziej dostępne niż seks (i w końcu też można zaliczyć je do kategorii: “zmysłowość”).

Przyjemność płynąca z jedzenia może nam zastępować przyjemności płynącą z seksu.

A czasem bywa odwrotnie: jemy za dużo i przybieramy na wadze po to, żeby zniechęcać do siebie potencjalnych partnerów (taki mechanizm często nieświadomie rozwijany jest przez osoby, które stały się obiektami nadużyć).

 

2. Sen

 

Wydawałoby się, że to powiązanie bardziej odległe, ale nie doceniamy wagi procesów chemicznych zachodzących w naszych ciałach.

Wiele badań wiąże niedosypianie z nadwagą. Poziom leptyny – hormonu, który informuje mózg, że już wystarczająco dużo zjedliśmy jest niższy u osób, które się nie wyspały. Za to poziom greliny, która z kolei stymuluje apetyt, jest wyższy.

Niedosypianie powoduje, że jemy więcej.

 

EMOCJE

 

W labiryntach  emocji czujemy się czasem zagubieni. Często w ogóle nie chcemy w nie wkraczać, bo podejrzewamy, że mogłoby zrobić się niebezpiecznie. Wtedy z pomocą przychodzi jedzenie…

 

pexels-photo

 

3. Zagłuszanie niewygodnych emocji

 

Często wygląda to tak: czujemy coś, co nam się nie podoba. Nieokreślone napięcie, dyskomfort, brak. Nie do końca wiemy, co to jest i tak naprawdę nie chcemy w to wnikać. Wolimy od razu je uciszyć. Bo często są to potrzeby i stany, których nie akceptujemy. Agresja, poczucie zagrożenia, tęsknota… Jedzenie pomaga je zagłuszyć, staje się zewnętrznym źródłem chwilowego dobrego samopoczucia.

Naszym najłatwiej dostępnym narkotykiem.

Zagłuszanie niewygodnych emocji to jeden ze sposobów na…

4. Odzyskanie poczucie bezpieczeństwa

 

Czujemy to zwłaszcza w sytuacjach stresowych, kiedy za wszelką cenę próbujemy ukoić niepokój.

Często też kiedy przechodzimy na dietę, czy postanawiamy kupować produkty w tylko w eco-sklepie mamy poczucie, że odzyskujemy kontrolę nad naszym życiem.

Znacie może to pokrzepiające uczucie, kiedy np. postanawiamy robić sobie codziennie rano smoothie z zielonej pietruszki, selera naciowego i ogórka? Przez chwilę wydaje się, że uchronimy się w ten sposób od wszelkich możliwych problemów ze zdrowiem, spadkiem energii, depresją…

 

avocado-food-kitchen-4861

 

Bywa też, że wykorzystujemy jedzenie, żeby przed życiem zupełnie się schować.

“Ciepła kołderka tłuszczu zakrywa nielubiane ciała, oddziela od gniewu, seksualnych tęsknot i innych nieakceptowanych uczuć. Nadmiar tkanki tłuszczowej tworzy zastępczą granicę między nami a światem, stwarza złudne poczucie bezpieczeństwa.” (W. Eichelberger)

To prowadzi nas prosto do następnej nieoczywistej funkcji, jaka może pełnić jedzenie:

 

5. Agresja wobec siebie

 

Jeśli się nie akceptujemy jedzenie może stać się aktem autoagresji. Głodzimy się wtedy, albo objadamy, stosujemy restrykcyjne diety lub wpadamy w ortoreksję (obsesję na punkcie zdrowego jedzenia).

Lżejszą formą agresji jest nasze częste obwinianie i besztanie się za to, co zjedliśmy, albo czego nie zjedliśmy. To jeden z licznych sposobów, w jaki karzemy się za to, że nie jesteśmy tacy, jak wyidealizowany model siebie, który przechowujemy w wyobraźni.

I do którego oczywiście nigdy nie dorastamy.

 

6. Potrzeba miłości

 

Ciepło, bliskość kojarzą nam się z jedzeniem. Od naszych początków, kiedy miłość była związana z niewyobrażalnym szczęściem bycia przy piersi mamy. I później, kiedy uspokajano nas czekoladką, brano w nagrodę na lody, smażono nam ulubione naleśniki. Wspólne jedzenie posiłków kojarzy się z rodziną, domem. Karmieniem siebie. Dlatego, kiedy czujemy się samotni, jedzenie staje się substytutem więzi i sposobem na poradzenie sobie z samotnością.

A czasem tę więź zastępuje.

 

4

 

UMYSŁ

 

7. Poczucie tożsamości

 

Ciągle próbujemy jakoś siebie zdefiniować, wyróżnić się z tła, upodobnić do jakiejś “naszej” grupy (i zarazem odróżnić od “innej”grupy). Sposób jedzenia nadaje się do tego celu równie dobrze, jak sposób ubierania.

U dzieci bardzo wyraźnie widać, jak przebiega ten proces: podczas gdy dwulatek zjada wszystko, przedszkolak zaczyna już bardzo wyraźnie wiedzieć, co lubi, a czego nienawidzi. (Nienawidzę barszczu czerwonego – Ja też - błysk porozumienia w oczach: jesteśmy w jednej drużynie).

 

Bywa, że w ten sposób budujemy swój lepszy obraz we własnych oczach (“Robię zakupy tylko w Almie…”).

 

8. Twórczość

 

Gotowanie i podawanie jedzenia może dawać nam to, co działalność artystyczna - prawdziwą radość tworzenia. Eksperymentujemy, łączymy smaki, kolory, to, co ląduje na talerzu wygląda jak dzieło sztuki. Karmimy żywą, twórczą iskrę w nas.

9. Poczucie braku

 

Możemy traktować jedzenie jak kompres na poczucie braku.

Czasem wpadamy w stan umysłu, który po angielsku nosi nazwę Poverty Mind. Skupiamy się wtedy na tym, że mamy za mało, że jesteśmy niewystarczający, że wszystko powinno wyglądać inaczej niż jest. Czujemy pustkę, którą za wszelką cenę staramy się zapełnić.

Pragniemy pocieszenia, chcemy sobie dogodzić. Uważamy, że nam się należy - życie nas nie rozpieszcza, więc postanawiamy trochę porozpieszczać się sami: ciasteczkiem, czekoladką, lasagną i bitą śmietaną.

 

5

…………..

Potrzeby mogą być różne a jedzenie, przez swoją łatwą dostępność i dużą skuteczność w szybkim poprawianiu nastroju zastępuje, albo zagłusza to, czego naprawdę pragniemy. Warto te potrzeby rozpoznać i świadomie wybierać sposób, w jaki chcemy je zaspokoić. Mechaniczne sięganie po “coś dobrego” może prowadzić nie tylko do tego, że ważymy więcej, niż chcemy, ale i do uśpienia tego, co do nas woła z głębi naszych ciał i umysłów.

A uśpienie zawsze powoduje, że nasze życie staje się niepełne.

 

P.S.O potrzebach i świadomości rozmawiać będziemy też na warsztatach w Katowicach i Krakowie

Jak nie zajadać emocji? Świadome gotowanie, uważne jedzenie. Warsztat łączący praktyczne gotowanie według 5 przemian z praktyką uważności.

 

warsztat_home

 

 

 

Bieganie i medytacja – jak przetrwać trudne początki

Bieganie i medytacja – jak przetrwać trudne początki

Dla mnie decyzja, żeby zacząć biegać nie była łatwa. Bieganie wydawało mi się nudne, zbyt modne i zdecydowanie nie na moje siły. Nie bardzo mogłam wyobrazić sobie siebie w obcisłym ubraniu i słuchawkach na uszach przemierzającą osiedlowe uliczki.

Ale kiedyś, w trudnym dla mnie momencie otrzymałam następującą radę: biegaj, albo pływaj 3 razy dziennie, nie mniej niż 20 minut.

Wybrałam bieganie. Choć z umiarkowanym entuzjazmem.

Zaczęłam powoli: minuta biegania, minuta spaceru. Bez wielkiego wysiłku. Bez specjalnego stroju. W najtańszych butach. W pobliskim lasku, gdzie można biegać wśród drzew i słuchać, jak ptaki krzyczą wiosną.

Ku mojemu zaskoczeniu okazało się to prawdziwą radością, kopalnią dobrej energii i łatwo dostępnym lekarstwem wspomagającym radzenie sobie ze smutkiem i niepokojem. Poza tym okazało się, że bieganie można połączyć z praktykowaniem uważności (klik).

Dlatego powyższą cenną radę przekazuję dalej - może ciebie też zainspiruje?

A wiosna to dobry moment, żeby zatroszczyć się o swoje ciało.

 

Zapominamy czasem o ciele, kiedy chcemy się rozwijać wewnętrznie, czy duchowo. Siedzimy w głowie, a ciało traktujemy jak źle opłacanego robotnika w epoce rewolucji przemysłowej, który ma dla nas pracować przez 12 godzin dziennie.  A przecież ciało i umysł są połączone. Jedno wpływa na drugie. 

Zaniedbane, opuszczone ciało staje się łatwym łupem nie tylko dla wirusów, ale na przykład dla Wewnętrznego Sabotażysty.

A ciało, którego potrzeb słuchamy potrafi nam się odwdzięczyć. Sprawia, że umysł szybciej się otwiera a emocje łatwiej odczytać, bo tak intensywnie odczuwamy je w sercu, brzuchu, gardle, plecach. Ruch może sprawić, że poczujemy szczęście w każdej komórce ciała (to ten rodzaj szczęścia, który sprytnie omija głowę, razem z jej dramatycznymi historiami).

 

Bieganie i medytacja

 

Żeby zadbać o ciało, trzeba najpierw otworzyć się na jego potrzeby, posłuchać go. A ono czasem chce się poruszyć, czasem uspokoić.
Dlatego dzisiaj będzie nie tylko o bieganiu i ale także o medytacji. 

Sakyong Mipham Rinpocze (nauczyciel buddyzmu i przywódca linii Shambhali) napisał książkę “Running with the mind of Meditation”, w której łączy oba tematy.

Dzisiaj z tej właśnie książki o tym, jak zacząć biegać i jak zacząć medytować.

 

bieganie_ m_2

 

Rozpocząć z łagodnością

 

Zarówno w bieganiu, jak i w medytacji początek może być największym wyzwaniem. Jest tak trudny, bo próbujemy zmienić swoje nawyki - w przypadku biegania są to nawyki ciała, w przypadku medytacji - nawyki umysłu.

W obu przypadkach musimy mieć jasność, że to jest właśnie coś, co naprawdę chcemy robić.

I co ważne: dlaczego chcemy to robić.

Kiedy rozpoczynamy bieganie nasze ciała są napięte i męczymy się łatwo. Nie uda nam się przetrwać tej pierwszej, nieco żmudnej fazy bez sporej porcji determinacji i wysiłku. Musimy tu znaleźć złoty środek. Jeśli się przetrenujemy - zrezygnujemy szybko, zmęczeni i zniechęceni. Jeśli będziemy zbyt wygodni, nigdy nie rozwiniemy praktyki.

Dlatego na początku najlepiej jest niezbyt długie odcinki biegu wplatać w szybki marsz. Nie forsować się zanadto, wtedy bieganie nie stanie się przytłaczające.

I dobrze jest pamiętać o tym, że nawet po pewnym czasie początek biegu bywa najtrudniejszy. Nasze ciało i system nerwowy powoli przełączają się z trybu siedzącego do aktywności – “nerwy w ciele muszą się znowu obudzić”.

 

A w medytacji…

początkowa faza jest trudna z innego powodu - tu zaczynamy zwalniać.

Kiedy po raz pierwszy siadamy i zaczynamy medytować umysł jest bardzo poruszony. Teraz zachęcamy go, żeby poruszał się wolniej. Na początku możemy czuć się zniecierpliwieni, albo podekscytowani - to dlatego, że nasz umysł nie przyzwyczaił się jeszcze do nowej prędkości.

Lenistwo

 

Może nie będzie specjalnie zaskakujące, jeśli wyjawię, że kiedy zaczynamy biegać, albo medytować, jedną z największych przeszkód jest lenistwo. Może ono przyjmować różne formy. Jedną z nich jest ten przyciężki stan, kiedy nie możemy oderwać się od telewizora, albo kanapy.

W tym przypadku pomaga mały “rozbieg”. Może być to nawet przebranie się w odpowiedni strój, czy porozciąganie się.

A w przypadku medytacji?

Spróbujmy posiedzieć i poobserwować swój oddech choćby przez 5 minut - to może nas wybić ze stanu rozleniwienia.

Co ciekawe, istnieje jednak jeszcze inna forma lenistwa, której zwykle wcale z lenistwem nie kojarzymy. To zabieganie, bycie zajętym czymś przez cały czas. W całym tym zaaferowaniu nie możemy zaleźć ani chwili, żeby iść pobiegać, albo pomedytować.

Nie potrafimy zrobić sobie przerwy. Otworzyć się na przestrzeń.

Warto się wtedy zastanowić, przed czym  w to zaoferowanie uciekamy.

 

Początki mogą być trudne, ale po ich przejściu…

czeka na nas nagroda - czujemy intensywniej, przeżywamy mocniej i bardziej świadomie. Życie pulsuje w nas i wokół nas.

 

P.S. A tu o tym jak w inny jeszcze sposób możemy zadbać o ciało i umysł:

Jak nie zajadać emocji? Świadome gotowanie, uważne jedzenie. Warsztat łączący praktyczne gotowanie według 5 przemian z praktyką uważności.

 

 

Pin It on Pinterest